Zacznijmy od odpowiedzi (bo wiem, że jej szukasz)
Ostatnim królem Polski był Stanisław August Poniatowski. Panował od 1764 do 1795 roku, czyli aż 31 lat. Wybrano go na króla Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a potem, w listopadzie 1795 roku, sam abdykował. Od tej chwili państwo polsko-litewskie zniknęło z map Europy na ponad sto lat.
Gdyby to było wszystko, ten artykuł miałby trzy zdania. Ale ja uwielbiam takie historie, w których pozornie prosta odpowiedź ciągnie za sobą cały wagon ciekawostek, sporów i emocji. Po przeczytaniu kilku książek i opracowań na ten temat (do niektórych podaję namiary na końcu) zrozumiałem jedno: ostatni król Polski to jedna z najbardziej niedocenianych i najbardziej kontrowersyjnych postaci w naszej historii. Jedni uważają go za mecenasa i reformatora, drudzy za człowieka, który „oddał kraj Rosjanom”.
Usiądź wygodnie, zaparz herbatę i sprawdźmy, jak było naprawdę.
Stanisław August w pigułce
Zanim wejdziemy w szczegóły, szybka ściąga:
- Imię i nazwisko: Stanisław Antoni Poniatowski (jako król: Stanisław August)
- Urodzony: 17 stycznia 1732 roku w Wołczynie (dziś Białoruś)
- Zmarł: 12 lutego 1798 roku w Petersburgu
- Panował: 1764–1795
- Wybrany: 7 września 1764 roku na polu elekcyjnym pod Warszawą
- Koronowany: 25 listopada 1764 roku
- Abdykował: 25 listopada 1795 roku w Grodnie
- Rodzina: nigdy oficjalnie się nie ożenił i nie miał prawowitych dzieci
Zwróć uwagę na tę datę: 25 listopada. Koronował się i abdykował dokładnie w ten sam dzień, tyle że w odstępie 31 lat. Historia lubi takie symetrie.
Skąd się wziął ten król? Młodość Poniatowskiego
Stanisław August nie urodził się w rodzinie królewskiej. Pochodził z szlachty, choć nie z najbogatszych magnaterii. Jego ojciec, Stanisław Poniatowski, był kasztelanem krakowskim i człowiekiem zaufanym króla Augusta II, a później też Stanisława Leszczyńskiego. Matka, Konstancja z Czartoryskich, pochodziła z jednego z najpotężniejszych rodów w kraju. I to właśnie Czartoryscy, czyli stronnictwo zwane „Familią”, okazali się kluczowi w jego karierze.
Młody Stanisław dostał porządne wykształcenie, a potem wyruszył w podróże po Europie. W Paryżu bywał w słynnym salonie Marie Thérèse Geoffrin, którą nazywał „mamą” i która wprowadziła go w świat oświeceniowych intelektualistów. Odwiedził też Londyn. Z tych wypraw wrócił z pasją do sztuki, literatury, architektury i nowoczesnych idei.
Przełomem było poznanie Katarzyny, przyszłej carycy Rosji. W 1755 roku Poniatowski pojechał do Petersburga jako członek poselstwa. Zakochali się w sobie, a ich romans trwał kilka lat. Według wielu historyków urodziła się z niego córka, Anna Piotrowna, która zmarła jako małe dziecko. Warto to zapamiętać, bo później ta znajomość zaważyła na losach całej Polski.
Gdy Katarzyna w 1762 roku przejęła tron w wyniku przewrotu, miała w Polsce swojego dawnego kochanka. A on miał w niej potężną protektorkę. Pytanie brzmiało tylko, czy to przysługa, czy pułapka.
Elekcja 1764: jak zostać królem, gdy za oknem stoją obce wojska
Gdy w 1763 roku zmarł August III Sas, w Polsce rozpoczęło się bezkrólewie. Wtedy królów wybierała szlachta, a nie dziedziczyła korona. Zjeżdżała się na pole elekcyjne i głosowała. System był wyjątkowo demokratyczny jak na tamte czasy, ale miał jedną wielką wadę: sąsiedzi mogli w nim bardzo łatwo mieszać.
I mieszali. Katarzyna II chciała na tronie kogoś, kim będzie mogła w miarę sterować, a jednocześnie kogoś, kto nie będzie zbyt silny. Jej wybór padł na Poniatowskiego: bez wielkiej fortuny, bez dynastii, bez wojska, za to z poparciem Czartoryskich. Poparł go też Fryderyk II, król Prus, który podobnie jak Katarzyna wolał słabą Polskę.
Podczas elekcji rosyjskie oddziały stały w pobliżu Warszawy. Nikt nie musiał nikogo bić, wystarczyło, że wszyscy wiedzieli, że tam są. 7 września 1764 roku Poniatowski został wybrany jednogłośnie, a 25 listopada koronował się w Warszawie jako Stanisław August.
Na początku wiele osób pokładało w nim ogromne nadzieje. Był młody (miał 32 lata), wykształcony, elokwentny i miał głowę pełną pomysłów. Tylko że nad tym wszystkim wisiał jeden duży problem: król, który zawdzięcza koronę obcej władczyni, ma ograniczone pole manewru.
Król-reformator i król-mecenas: złote strony panowania
Jeśli dziś lubisz spacerować po warszawskich Łazienkach, oglądać obrazy Canaletta albo masz w pamięci hasło „Komisja Edukacji Narodowej”, to znaczy, że masz coś wspólnego ze Stanisławem Augustem. Jego panowanie to jeden z największych rozkwitów kultury w polskiej historii. Oto co warto wymienić:
- Szkoła Rycerska (1765): pierwsza w Polsce świecka szkoła dla młodzieży szlacheckiej, która kształciła przyszłych oficerów i urzędników. Uczył się w niej między innymi Tadeusz Kościuszko.
- Teatr Narodowy (1765): pierwszy stały, publiczny teatr w Polsce. Później rozsławił go Wojciech Bogusławski.
- „Monitor”: oświeceniowy tygodnik, wzorowany na angielskim „Spectatorze”, który kpił z wad szlachty i promował nowe idee.
- Komisja Edukacji Narodowej (1773): powołana po rozwiązaniu zakonu jezuitów i uznawana za pierwsze w Europie państwowe ministerstwo edukacji. Przejęła szkoły jezuickie i unowocześniła system nauczania.
- Obiady czwartkowe: słynne spotkania towarzyskie na Zamku Królewskim, na które król zapraszał poetów, uczonych, artystów i polityków. Przy stole rozmawiano o literaturze, polityce i reformach, a bywali tam między innymi Ignacy Krasicki i Adam Naruszewicz.
- Architektura i sztuka: Zamek Królewski, Pałac na Wyspie w Łazienkach i wiele innych budowli powstały w stylu, który dziś nazywamy klasycyzmem stanisławowskim. Na dworze pracowali architekci Domenico Merlini i Jan Chrystian Kamsetzer oraz malarz Marcello Bacciarelli.
- Canaletto: Bernardo Bellotto, nazywany Canalettem, od 1767 roku aż do śmierci malował widoki Warszawy. Co ciekawe, po zniszczeniach II wojny światowej jego obrazy posłużyły jako dokumentacja przy odbudowie stolicy.
Król kolekcjonował obrazy, rzeźby i grafiki, miał bogatą bibliotekę i inicjował powstawanie nowych instytucji. Stworzył także Order Świętego Stanisława (1765) i, w 1792 roku, order wojskowy Virtuti Militari, który przetrwał do dziś jako najwyższe polskie odznaczenie za zasługi bojowe.
Można go więc nazwać mecenasem i budowniczym kultury, który próbował przekonać Polaków, że kraj może się zmienić na lepsze. Ale polityka, jak to polityka, nie była dla niego tak łaskawa.
Pod butem Rosji: Repnin, konfederaci i rozbiór
Wkrótce okazało się, że Katarzyna II wcale nie chciała silnej Polski, tylko spokojnego i posłusznego sąsiada. Gdy król i jego otoczenie zaczęli wprowadzać reformy, Rosja zaczęła je blokować.
Przełomem stał się sejm Repninowski (1767–1768). Rosyjski ambasador Mikołaj Repnin, który w praktyce rządził krajem, zmusił sejm do przyjęcia zapisów gwarantujących ustrój Rzeczypospolitej, w tym osławione liberum veto, czyli prawo pojedynczego posła do zerwania obrad. Polacy uznali to za upokorzenie. Dodatkowo narzucono równouprawnienie dla dysydentów (innowierców), co samo w sobie było rozsądne, ale wymuszone przez obcą potęgę wywołało oburzenie.
Reakcją była konfederacja barska (1768–1772), czyli zbrojny związek szlachty, który walczył przeciw Rosji i królowi uznawanemu za jej marionetkę. Wojna domowa i walki z Rosjanami trwały lata. W 1771 roku konfederaci dokonali nawet porwania króla na ulicy Warszawy. Stanisław August uciekł porywaczom i cudem uniknął najgorszego, ale to wydarzenie boleśnie pokazało, jak głęboki był kryzys.
Na tym tle sąsiedzi zdecydowali, że czas podzielić łup. W 1772 roku doszło do I rozbioru Polski. Rosja, Prusy i Austria zajęły około jednej trzeciej terytorium Rzeczypospolitej wraz z milionami mieszkańców. Sejm musiał to zatwierdzić pod naciskiem obcych wojsk. Słynny jest protest posła Tadeusza Rejtana, który w 1773 roku miał próbować zatrzymać obrady, kładąc się w drzwiach sali. Ta scena stała się później tematem jednego z najsłynniejszych obrazów Jana Matejki.
Dla Stanisława Augusta był to jeden z najcięższych momentów. Z jednej strony nie miał siły, by przeciwstawić się trzem mocarstwom, z drugiej wiedział, że w oczach rodaków będzie odpowiedzialny za porażkę.
Sejm Wielki i Konstytucja 3 maja: najjaśniejszy moment
Wydawało się, że już nic dobrego z tego nie będzie, a jednak Polska miała jeszcze jedną szansę. W latach 80. XVIII wieku Rosja zaangażowała się w wojnę z Turcją, a to osłabiło jej kontrolę nad Warszawą. W 1788 roku zebrał się Sejm Wielki (zwany też Czteroletnim), który podjął próbę gruntownej naprawy państwa.
Efektem było uchwalenie Konstytucji 3 maja 1791 roku. Jej głównymi autorami byli Hugo Kołłątaj i Ignacy Potocki, ale ogromną rolę odegrał też sam król, który ją gorąco popierał. To był dokument naprawdę przełomowy. Oto kilka jego najważniejszych założeń:
- likwidacja liberum veto: koniec z paraliżem sejmu przez jednego posła,
- trójpodział władzy: ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza,
- rząd odpowiedzialny przed sejmem: król nie rządził już sam,
- monarchia dziedziczna: po Stanisławie Auguście tron miał przejąć elektor saski i jego dynastia,
- objęcie chłopów opieką prawa: to nie była jeszcze reforma, która zniosłaby pańszczyznę, ale zrobiła krok w tę stronę,
- większe prawa dla mieszczan: ustawa o miastach z kwietnia 1791 roku weszła do konstytucji.
W artykule V Ustawy Rządowej czytamy, że wszelka władza w społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu. To zdanie brzmi dziś jak oczywistość, ale w Europie pełnej absolutnych monarchów było czymś niesłychanym.
Konstytucja 3 maja jest uznawana za pierwszą w Europie i drugą na świecie spisaną nowoczesną konstytucję (po amerykańskiej). I do dziś jest powodem do dumy. Ale jej los był tragiczny: obowiązywała zaledwie około 14 miesięcy.
Upadek: Targowica, kolejne rozbiory i abdykacja
Katarzyna II nie zamierzała patrzeć, jak Polska się odradza. W Petersburgu zawiązano konfederację targowicką złożoną z polskich magnatów niezadowolonych z reform, a w maju 1792 roku rosyjska armia przekroczyła granicę. Zaczęła się wojna w obronie Konstytucji 3 maja.
Polacy walczyli lepiej, niż się spodziewano. Wygrali pod Zieleńcami (18 czerwca 1792 roku), a pod dowództwem Józefa Poniatowskiego (bratanka króla) i Tadeusza Kościuszki prowadzili skuteczną obronę. Po zwycięstwie pod Zieleńcami król ustanowił order Virtuti Militari. Ale siły były nierówne, a Rosjanie ciągle naciskali.
I tu dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnej decyzji Stanisława Augusta. W lipcu 1792 roku, widząc, że wojna jest praktycznie przegrana, a Rosja nie ustąpi, król przystąpił do konfederacji targowickiej. Liczył, że uratuje w ten sposób część państwa i uniknie zniszczeń. Dla wielu współczesnych i późniejszych historyków był to akt kapitulacji, a dla niektórych wręcz zdrady. Józef Poniatowski i Kościuszko podali się do dymisji.
Efekt? W 1793 roku nastąpił II rozbiór Polski (Rosja i Prusy), a z państwa został już tylko kadłubek. Sejm w Grodnie zatwierdził go pod naciskiem rosyjskich wojsk.
Ale to jeszcze nie koniec. W 1794 roku wybuchło powstanie kościuszkowskie. Kościuszko pokonał Rosjan pod Racławicami (4 kwietnia), a do walki ruszyli chłopi w kosach. Niestety w październiku został pokonany pod Maciejowicami i dostał się do niewoli, a 4 listopada Suworow zdobył warszawską Pragę, mordując tysiące cywilów. Powstanie upadło.
W 1795 roku Rosja, Prusy i Austria dokonały III rozbioru, który wymazał Rzeczpospolitą z mapy. 25 listopada 1795 roku w Grodnie Stanisław August podpisał akt abdykacji. Skończyła się epoka polskiej monarchii elekcyjnej.
Ostatnie lata: Petersburg i długa droga do domu
Co się stało z królem po abdykacji? Został w praktyce honorowym więźniem Rosji. Najpierw przebywał w Grodnie, a od 1797 roku w Petersburgu, gdzie car Paweł I wyznaczył mu mieszkanie w Pałacu Marmurowym. Żył tam skromnie, pisał pamiętniki i ciągle spłacał długi (był kiepskim gospodarzem, a jego mecenat sporo kosztował).
12 lutego 1798 roku zmarł na udar. Miał 66 lat. Pochowano go w kościele św. Katarzyny w Petersburgu. Do Polski wrócił dopiero w XX wieku, a po latach niepewności co do losu jego trumny jego szczątki spoczęły w 1995 roku w Archikatedrze św. Jana w Warszawie. Symboliczne zakończenie podróży, która trwała ponad 200 lat.
Bohater czy zdrajca? Spór o Stanisława Augusta
Tu zaczyna się część, którą lubię najbardziej, bo historia nie jest czarno-biała.
Argumenty „przeciw”:
- Zawdzięczał koronę Katarzynie II i przez długi czas był od niej zależny.
- W 1792 roku przystąpił do Targowicy, co wielu uważa za zdradę sprawy narodowej.
- Brakowało mu determinacji. Historycy często zarzucają mu, że wolał negocjować, niż walczyć.
- Był kiepskim organizatorem finansów, miał ogromne długi.
Argumenty „za”:
- Prowadził politykę reform w warunkach, w których każdy krok mógł skończyć się interwencją sąsiadów.
- Był mecenasem kultury i nauki na skalę, jakiej Polska nie widziała.
- Poparł Konstytucję 3 maja i współtworzył jej ducha.
- Nie miał armii, która mogłaby powstrzymać trzy mocarstwa. Realna siła militarna po prostu nie leżała po jego stronie.
W XIX wieku, po utracie niepodległości, dominował obraz króla jako winnego upadku. Ten wizerunek utrwaliła m.in. sztuka i literatura romantyczna. Z czasem jednak historycy zaczęli patrzeć na niego łaskawiej. O tych sporach można poczytać w książce Andrzeja Zahorskiego „Spór o Stanisława Augusta”. Natomiast Adam Zamoyski w biografii „The Last King of Poland” (po polsku: „Ostatni król Polski”) pokazał go jako człowieka tragicznego, uwikłanego w rolę, której nie mógł wygrać.
Moim zdaniem, jako amatora, prawda leży gdzieś pośrodku. Nie był ani herosem, ani łajdakiem. Był człowiekiem inteligentnym i ambitnym, który trafił w najgorszy możliwy moment w historii kraju, bez narzędzi, by go uratować.
A może to jednak nie on? Pułapka z „królami Polski” po rozbiorach
Tu mała pułapka, o której warto wiedzieć, bo często pojawia się w quizach i dyskusjach. Pytanie „kto był ostatnim królem Polski?” można rozumieć na dwa sposoby:
- Ostatni król niezależnej Rzeczypospolitej: to jednoznacznie Stanisław August Poniatowski.
- Ostatni człowiek, który formalnie nosił tytuł króla Polski: tu robi się ciekawie.
Po Kongresie Wiedeńskim (1815) powstało Królestwo Polskie, zwane Kongresówką, połączone unią personalną z Rosją. Królem Polski był każdy kolejny car: Aleksander I, Mikołaj I, Aleksander II, Aleksander III i Mikołaj II. Mikołaj I został nawet koronowany w Warszawie w 1829 roku, a w 1831 roku, w czasie powstania listopadowego, sejm ogłosił jego detronizację.
Formalnie więc ostatnim władcą noszącym tytuł króla Polski był Mikołaj II, który abdykował w marcu 1917 roku. Ale trzeba uczciwie dodać, że ci carowie nie byli polskimi królami w żadnym historycznym sensie. Byli rosyjskimi władcami z dodatkowym tytułem.
Dla porządku wspomnę jeszcze o dwóch epizodach:
- Księstwo Warszawskie (1807–1815): stworzone przez Napoleona, a rządzone przez Fryderyka Augusta, króla Saksonii, jako księcia warszawskiego, nie króla Polski.
- Regencyjne Królestwo Polskie (1916–1918): powołane przez Niemcy i Austro-Węgry, ale król nigdy nie został wybrany.
Dlatego odpowiedź, którą polecam w quizie, brzmi: Stanisław August Poniatowski.
7 ciekawostek, którymi możesz zaimponować znajomym
- Nigdy się nie ożenił, choć miał kilka związków. Z Elżbietą Szydłowską (później Grabowską) miał dzieci, ale nie zostały uznane oficjalnie.
- Jego brat Michał Jerzy był prymasem Polski, czyli arcybiskupem gnieźnieńskim.
- Jego bratanek, książę Józef Poniatowski, został marszałkiem Francji i zginął w 1813 roku pod Lipskiem.
- Za jego rządów powstała pierwsza w Europie nowoczesna instytucja edukacyjna na poziomie państwa (KEN).
- Był porwany przez konfederatów barskich w 1771 roku i cudem uszedł z życiem.
- Obrazy Canaletta, które zamówił, pomogły odbudować Warszawę po 1945 roku.
- W 1995 roku, po ponad dwóch wiekach, jego szczątki trafiły do warszawskiej Archikatedry św. Jana.
FAQ: najczęściej zadawane pytania
Kto był ostatnim królem Polski?
Stanisław August Poniatowski, który panował w latach 1764–1795.
Kiedy abdykował ostatni król Polski?
25 listopada 1795 roku w Grodnie, po III rozbiorze.
Czy Stanisław August był dobrym królem?
To temat sporny. Doceniany jako mecenas, reformator i współtwórca Konstytucji 3 maja, ale krytykowany za uległość wobec Rosji i przystąpienie do Targowicy.
Kto był ostatnim polskim królem z dynastii?
Ostatni dynastyczny władca to Zygmunt II August (zm. 1572), ostatni z Jagiellonów. Po nim królów wybierano w wolnych elekcjach.
Gdzie pochowano Stanisława Augusta?
Najpierw w Petersburgu, a ostatecznie, w 1995 roku, w Archikatedrze św. Jana w Warszawie.
Czy Polska miała później jeszcze jakiegoś króla?
Niezależnej Polski nie, choć rosyjscy carowie do 1917 roku formalnie nosili tytuł króla Polski.
Podsumowanie
No więc: kto był ostatnim królem Polski? Stanisław August Poniatowski, człowiek, który został władcą dzięki Rosji, a potem próbował (z mniejszym lub większym skutkiem) uratować kraj, który do tej Rosji był przykuty łańcuchem zależności. Jego panowanie to paradoks: złoty wiek kultury i najczarniejszy rozdział polityki, Konstytucja 3 maja i trzy rozbiory.
Nie dziwi mnie, że Polacy wciąż się o niego kłócą. Ja, gdy o nim myślę, widzę raczej postać tragiczną niż czarny charakter. Człowieka, który naprawdę chciał dobrze, ale miał do dyspozycji słabe karty i jeszcze słabsze nerwy w kluczowych momentach.