pytanie zadane 13 kwietnia 2017 w Historia przez użytkownika anonimowy

1 odpowiedź

odpowiedź 15 kwietnia 2017 przez użytkownika

Mikołaj II Aleksandrowicz Romanow był ostatnim rosyjskim cesarzem, królem Polski, wielkim księciem Finlandii. 

Oświadczenie abdykacyjne Mikołaja II zostało sporządzone 2 marca 1917 roku i brzmiało:

"W dniach wielkich zmagań z wrogiem zewnętrznym, który od trzech lat usiłuje zniewolić naszą ojczyznę, Bóg zechciał poddać Rosję jeszcze jednej ciężkiej próbie. Istnieje groźba, że powszechne niepokoje, które wybuchły w kraju, mogą mieć katastrofalny wpływ na dalszy przebieg tej zażartej wojny. Los Rosji, honor naszej bohaterskiej armii, dobro narodu i cała przyszłość naszej ukochanej ojczyzny wymagają, aby wojnę doprowadzić do zwycięskiego końca. okrutny wróg jest u kresu sił i bliska jest chwila, kiedy nasza mężna armia wspólnie z naszymi dzielnymi sojusznikami odniesie nad nim zdecydowane zwycięstwo. W tych krytycznych dla Rosji dniach uznaliśmy w naszym sumieniu za obowiązek wobec narodu zbliżyć do siebie oraz zjednoczyć wszystkie siły kraju dla jak najszybszego osiągnięcia zwycięstwa. W porozumieniu z Dumą Państwową przyznaliśmy, że będzie korzystne, jeśli zrzekniemy się tronu rosyjskiego i zrezygnujemy z najwyższej władzy. Nie chcąc rozstawać się z naszym ukochanym synem, przekazujemy sukcesję naszemu bratu, wielkiemu księciu Michałowi Aleksandrowiczowi, wraz z naszym błogosławieństwem, by objął tron państwa rosyjskiego. Rozkazujemy naszemu bratu, by kierował sprawami państwa w pełnej i nienaruszonej jedności z przedstawicielami narodu w instytucjach ustawodawczych na zasadach, jakie one określają, i by zobowiązał się do tego świętą przysięgą. W imię naszego umiłowanego kraju wzywamy wszystkich prawdziwych synów naszej ojczyzny, by wypełnili wobec niej swój święty obowiązek, okazując posłuszeństwo carowi w trudnej chwili narodowej próby, i by pomogli mu, razem z przedstawicielami narodu, poprowadzić państwo rosyjskie do zwycięstwa, dobrobytu i chwały. Niech Bóg ma Rosję w swojej opiece!"

...