pytanie zadane 12 października 2016 w Różne przez użytkownika anonimowy

1 odpowiedź

odpowiedź 12 października 2016 przez użytkownika

Samodzielność dziecka zależy od sposobu jakim zostały wychowane. Są 2-3-latki, które samodzielnie się ubierają i jedzą, ale są też 5-latki, które tego same nie robią. 

Prócz tego wrogiem w nauce samodzielności jest brak czasu. Wolimy sami ubrać czy nakarmić dziecko, niż czekać, aż ono samo to zrobi, bo będzie to robiło wolno, a my nie mamy tyle cierpliwości i czasu, by poczekać. Jednak problem w tym czasie narasta, ponieważ gdy będziemy wyręczać w codziennych czynnościach już 2-latka, to w przyszłości trudno będzie to zmienić i żądać by to dziecko przejęło inicjatywę. 

Dlatego, by się tak nie stało, warto stosować kilka zasad. Na pewno stwarzajmy dziecku możliwości i szukajmy takich sytuacji, w których dziecko poradzi sobie samodzielnie.Niech samo je kaszkę łyżeczką, asekuruj, gdy wchodzi na drabinkę na placu zabaw, pomóż mu w zapamiętywaniu o tym, że po przyjściu z dworu trzeba myć ręce, postaw stołek przy umywalce lub zamontuj wieszak na kurtki dla dziecka nieco niżej (około 1 metra). 

Ważnym aspektem jest również nie przeszkadzanie. Zwiększaj dystans, dając mu przestrzeń do rozwoju i nie chodź stale za dzieckiem. Pokaż dziecku jak powinno się wykonywać pewne czynności i daj mu spróbować samemu. Pozwalaj dziecku zmierzyć się z codziennymi trudnościami, ale przede wszystkim bądź cierpliwa. 

Brak samodzielności u dziecka wynika również z wyręczania go przez rodziców, czego efektem jest nie radzenie sobie w zwykłych czynnościach w przedszkolu czy szkole. Ma to również związek z rozwojem mowy. 

Obecne czasy są tak "szybkie", że rodzice często spiesząc się po prostu wyręczają dziecko nie stawiając przed dzieckiem żadnych wymagań. Przykładem może być, jakże często stosowane u dzieci pytanie rodziców co chwile czy chce mu się pić lub czy jest głodne. Najczęściej takie sytuacje spotykanie są podczas spacerów z dzieckiem. Dziecko nawet 2-3-letnie samo już potrafi dopomnieć się o picie czy jedzenie, więc dajmy mu szansę na to, by powiedział czego chce, nawet jeśli my wiemy już co nam odpowie. Wymagajmy, by dziecko samo zaczęło się z nami kontaktować nawet prostymi słowami jak: daj pić, daj jeść. 

Podobnie sprawa ma się do nazywanie różnych rzeczy w otoczeniu dziecka. Dziecko nigdy nie nauczy się mówić, jeśli będziemy za nie nazywać pokazane przez dziecko palcem przedmioty. Nie wyręczajmy dziecka, nie pytajmy, gdy dziecko wskaże palcem, chcesz mleko, chcesz sok, ale zapytajmy: co chcesz? 

U małych dzieci rozwój mowy może być również zablokowany poprzez to, że zbyt długo dziecko ssie smoczek. Jeśli zauważymy, że dziecko próbuje wydawać pierwsze odgłosy, komunikować się z nami werbalnie, od razu odstawiajmy smoczek. Jeśli tego nie zrobimy dziecko może się do niego tak przyzwyczaić, że jeszcze w przedszkolu będzie go nosiło. Dziecko w tym wieku ssące smoczek może być traktowane jako takie, które nie potrafi się samodzielnie uspokoić i potrzebuje do tego różnych przedmiotów (małe dziecko smoczka, starsze może chcieć ciągle jeść, a jeszcze większe popadać w nałóg). Sami go przyzwyczailiśmy, żeby ciągle miało coś w buzi, a to go uspokaja. Rodzice, którzy dziwią się, że dziecko mając smoczek jeszcze nie mówi, niech sami wezmą go do buzi i spróbują coś powiedzieć. 

Teraz poruszę jeszcze kwestię samodzielnego jedzenia, a właściwie jego rozdrabniania. Paromiesięczne dziecko oczywiście nie będzie jadło dużych kawałków potraw, gdyż nie ma ich czym pogryźć, ale już dziecko 2-3 letnie może jeść większość rzeczy w całości odgryzując sobie po kawałku i dobrze rozdrabniając je w buzi. Oczywiście nie piszę tu o dzieciach, które z powodu wady czy choroby muszą mieć rozdrobione jedzenie. My jako rodzice musimy być czujni podczas samodzielnego jedzenia dziecka i bacznie obserwować, by dziecko np. się nim nie zakrztusiło. Natomiast warto jest wspierać samodzielne jedzenie, gdyż rozwijają się w ten sposób mięśnie buzi i języka, co wpłynie na ich mowę. 

Nagminne sytuacje wyręczania dzieci już tych szkolnych widuje się właśnie w szatniach szkolnych. Dziecko zamiast samodzielnie się przebrać, rozebrać czy ubrać stoi i patrzy w dal, podczas gdy mama wiąże buty, ubiera czapki, szaliki itp. Takie sytuacje, które właśnie zdarzają się codziennie powinny być idealną okazją do nauki samodzielności przez dziecko, a nie do wyręczania go. Wyręczając dziecko to my rodzice robimy sobie kłopot na przyszłość. 

...